<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Wizanka w licie> 
<author_1=Wiech>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year=1952>
<month=12>
<date=1952-12-07>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Z prawdziwym wzruszeniem skonstatowaem, e jak si do 399 doda 1  wyjdzie jak obszy 400. Ujrzawszy wic na okadce poprzedniego numeru Waszego barwnego i ach! tak ywo redagowanego czasopisma, zesp cyfr zoony z trjki i dwch dziewitek zrobiem radosne odkrycie, e numer nastpny bdzie 400-nym, czyli poczwrnie jubileuszowym. Std ju prosty zupenie wniosek, e naley zoy Redakcji okolicznociow wizank ycze. Kiedy podzieliem si tym pomysem z panem Teofilem Piecykiem, spojrza na mnie z niesmakiem i rzek:
 Dlaczego zaraz wizankie? Owszem obsztorcowa troszkie mona, bo faktycznie puszczaj te paskie artykua z felerami i masz pan swoje rzymskie prawo troszkie ich za to obciapa, jednem albo drugiem dwuznacznem sowem. Ale eby a wizankie  to znowu przesada. Zwaszcza, e zanadto si rabani nie masz pan racji bytu, bo staraj si chopaki niewsko. Malowanki bardzo adne, nowelki do paczu w dech, porady dochtorskie na upie i mycie ng bardzo pouczajce, jak rwnie take samo w sprawie wysadzania dzieci.
A te na przykad: przepisy o salonowem alibi na kaden wypadek w rodzinie, czy to zarczyny, czy chrzciny, luby, wesela, wieczorki towarzyskie, jak si ubra na pogrzeb znajomego i wasny, kogo w co caowa i kiedy, pod derekcj niejakiego Jana Kamyczka, ktren znany jest w Krakowie, jako tak zwany krl mody, mskiej, damskiej i dziecinnej oraz prefesor nadzwyczajny wyszej szkoy tacw wirowych i narodowych  ze??
Ale najwicej wiesz pan zawsze apie mnie za serce ten kawaek co go drukuj u dou.
 Jakie poezje?  Nie, niej.  Niej?  Tak jest, pod tytuem Warunki prenumeraty.  I c pana tak w nich specjalnie wzrusza?
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>